SKRZYNKA PYTAŃ – DR URSZULA KOWALSKA

Kolejna odsłona SKRZYNKI PYTAŃ. Tym razem pytaliście się:

DR URSZULI KOWALSKIEJ

A oto odpowiedzi:

  • Jakie jest Pani najdziwniejsze doświadczenie związane z Czechami?

 

Zjedzenie zupy składającej się z kminku, ryżu i groszku oraz mieszkanie w międzynarodowym akademiku w Brnie (nie wiem, co Autor pytania rozumie pod pojęciem „najdziwniejsze”, ale sądzę, że ostatnie doświadczenie spełnia to kryterium).

 

  • Jakie jest Pani najprzyjemniejsze doświadczenie związane z Czechami?

 

I znowu zacznę od wspomnień kulinarnych – nejlepší zmrzlina ever (taka była oficjalna nazwa dania w karcie) w kawiarence na dachu małej kamieniczki w Mikulovie. Z widokiem na inne dachy, dwa zamki i winnice.

Do najprzyjemniejszych doświadczeń cyklicznych zaliczam też coroczne wyjazdy na dni Kultury Polskiej do Brna.

A poza tym: poznawanie Czechów i Czech na początku studiów (do końca życia zapamiętam piosenkę Skakal pes přes oves i bajkę o Krzysiu, który się schował w mikserze, którą mgr Pešina zaserwował nam na jednych z pierwszych zajęć), akademik Hvězda podczas majowego wyjazdu studyjnego do Pragi, szkoła letnia w Poděbradach, pierwszy mecz hokeja na żywo… Trochę by się znalazło tych najprzyjemniejszych doświadczeń☺

 

  • Dlaczego zdecydowała Pani, że będzie studiować slaw-pol z czeskim?

 

Bo mama (polonistka) mi zabroniła studiować polonistykę;)

 

  • Z czym kojarzy się Pani karton na głowie?

 

Z doktorem Borowiakiem, dość abstrakcyjnym dyżurem w sekretariacie, Wisławą Szymborską, Ewą Lipską i panią prof. Anną Legeżyńską (wiem, że to nie brzmi logicznie). Podobno ktoś jest w posiadaniu zdjęć, które dokumentują to wspomnienie.

 

  • Czy lubi Pani kminek?

 

Już toleruję, do miłości daleko, ale to są podstawowe kwestie adaptacyjne;)

 

  • Woli Pani kuchnię czeską czy polską? Którą potrawę najbardziej?

 

Spróbuję wybrnąć dyplomatycznie i odpowiedzieć, że potrawą, której najbardziej mi brakuje w Poznaniu są „paszteciki szczecińskie” (właśnie się dowiedziałam, że 20 października jest nawet obchodzony Dzień Pasztecika Szczecińskiego!!!). Kiedyś można ich było spróbować w Poznaniu, w lokalu przy ul. Głogowskiej, ale najlepsze są w szczecińskim barze, który powstał w 1969 roku (i czas się w nim zatrzymał).

Kiedyś byłam uzależniona od utopenców, bardzo lubię czeskie zupy, ale nie jestem wyznawcą czeskiej kuchni – doskwiera mi brak warzyw.

 

  • Karel czy Josef Capek?

 

No jednak Karel, chociażby za zdanie „piszę, by dowiedzieć się, co myślę”.

 

  • Jakie jest Pani ulubione zwierzątko i dlaczego to kot?:)

 

Kot, kot, z przykrością muszę potwierdzić☺ Ze względu na zwierzaki, z którymi się wychowałam (Spaślak i Łomot) i odratowaną Dadę, której nikt nie dawał szans, a ma się całkiem nieźle do dziś. Współpraca Spaślaka z Łomotem, w zakresie kradzieży pożywienia z talerza i docierania do pomieszczeń na stałe zamkniętych, utwierdziła mnie w przekonaniu, że są to jedne z inteligentniejszych istot. Lepiej je mieć po swojej stronie;)

 

  • Czy ma Pani zwierzątko lub planuje je mieć?

 

Chwilowo nie mam, co pozwala mi „przechowywać” zwierzątka znajomych. A w planach kot, rzecz jasna.

 

  • Co daje Pani największą satysfakcję w pracy?

 

Czuję satysfakcję, jak widzę, że ktoś mnie słucha podczas zajęć, jak udaje mi się rozbawić Studentów, jak oddaję na czas obiecany artykuł (to bardzo rzadko odczuwany rodzaj satysfakcji), jak dostrzegam, że to co mówię wzbudza zainteresowanie, jak wygrywam nierówną walkę z nowymi technologiami, jak widzę, że moje uwagi czy poprawki przynoszą efekty, jak na organizowane przez nas „czeskie” wydarzenia przychodzi dużo osób, jak słyszę, że ładnie mówię po czesku (chociaż kiedyś usłyszałam, że posługuję się językiem Biblii Kralickiej;), jak udaje mi się „złapać” odpowiedni ekwiwalent w przekładzie, jak ktoś mnie pochwali…☺

 

  • Czy Pani ulubione miejsce na świecie znajduje się w Czechach?

 

Chyba nie, jednak na pierwszym miejscu stawiam moje dwa domy – szczeciński i poznański. Czeskie miejsce jest na trzeciej i czwartej pozycji – to, od kilku lat, Brno i Mikulov na Morawach.

 

  • Pani ulubione miejsce w Pozaniu?

 

Park naprzeciwko Opery. A jeśli chodzi o gastronomię, to kiedyś Emma, której już nie ma, Za kulisami i Dragon. Powoli zaczynam lubić (i rozumieć) Wildę, gdzie mieszkam od jakiegoś czasu.

 

  • Czego Czesi mogliby się nauczyć od Polaków, a czego Polacy od Czechów?

 

Polacy od Czechów mogliby się nauczyć dystansu do siebie, a Czesi od Polaków braku dystansu do siebie ☺

 

  • Szymborska czy Lipska?

 

Ależ pytania! I Szymborska, i Lipska, ale przede wszystkim Leśmian i Herbert (trochę dziwna mieszanka, wiem).

 

  • Jakie jest Pani hobby?

 

Uświadomili mi Państwo strasznie smutną, przerażającą, niepokojącą i skłaniającą do radykalnych zmian w życiu prawdę – moje hobby zlewa się z pracą, zatarła się granica między jednym a drugim. Pewnie czas coś z tym zrobić.

A kiedyś – kajaki, barmaństwo, zbieranie słoni (moja mama wciąż pyta, kiedy je wyprowadzę do Poznania – jest co wyprowadzać), pisanie „powieści obyczajowych” i wierszy (mam nadzieję, że nikt nigdy tego nie znajdzie). Dwa lata temu zapaliłam się do wspinaczki, ale na razie pozostałam przy zapale, bardzo powoli zbieram się do czynów.

 

  • Jakie piwo jest Pani zdaniem najlepsze?

 

Z czeskich – Gambrinus, Staropramen granat, z polskich – Książęce czerwone, z innych – Hoegaarden (czy to nie jest „lokowanie produktu”?)

 

  • Jakie jest Pani motto życiowe?

 

Nie mam pojęcia!!! Ale z pewnością najczęściej powtarzam „co nas nie zabije to nas wzmocni”.

 

  • Co oznacza bawić się „sprytnie i sympatycznie”?

 

Do dziś nie wiem. Ale dr Borowiak powinien wiedzieć.

 

  • Gdzie się Pani najlepiej odpoczywa?

 

W domu przy prasowaniu – wtedy mogę bez wyrzutów sumienia oglądać seriale, od których uzależniam się w trybie natychmiastowym (bez względu na poziom, jakość, gatunek i rodzaj).

Na Morawach.

W rozwalającym się domku nad jeziorem, nieopodal Szczecina.

W górach, w które za rzadko jeżdżę.

 

  • Czy umie Pani tańczy polkę?

 

Umiałam. Ale tylko w roli męskiej – tam, gdzie się uczyłam było za dużo kobiet i z racji postury musiałam robić za partnera;)

 

  • Spotkanie z którą postacią czeskiej kultury wywołało na Pani największe wrażenie?

 

Chyba z Jiřím Grušą. A jeśli chodzi o spotkanie duchowe, to na pierwszym roku studiów z Jaromírem Nohavicą (pierwsza usłyszana piosenka Převez mě, příteli ) i z Pavlem Kohoutem (książka Kacica).

 

  • Gulas czy Svickowa?

 

Tylko nie svičková!!!!

 

  • Spotkanie z Jagrem czy Karlem Gottem?

 

A muszę? ☺ To już chyba lepiej z Gottem, przynajmniej bym wiedziała, o czym rozmawiać i nie skompromitowałabym się hokejową ignorancją.

 

  • Czy woli Pani twórczość Urszuli od „Dmuchawce, latawce wiatr” czy Urszuli Sipińskiej?

 

A można wybrać Dudziak?:)

Reklamy
Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

kjntrst

Obrazek | Opublikowano by | Dodaj komentarz

SKRZYNKA PYTAŃ – DR KARINA GIEL

Kolejna odsłona SKRZYNKI PYTAŃ. Tym razem pytaliście się:

DR KARINY GIEL

A oto odpowiedzi:

  1. Dużo Pani podróżuje, które kraje i miejsca są Pani najbliższe? Które by Pani poleciła?

Każdy kraj lubię za coś innego, dlatego trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Mam jednak słabość do pamiątek po starożytności, dlatego czułam się wspaniale odwiedzając okolice Neapolu (Pompeje, Herkulanum, Stabie). Lubię też stare twierdze (Izraelska Masada to mój nr 1). Jednak moją drugą ojczyzną niezmiennie pozostaje Chorwacja :), która też ma to wszystko – i twierdze i starożytne wykopaliska. A tamtejsza rewelacyjna kuchnia i przemili ludzie to bonus nie do przecenienia.

  1. Ulubione miejsce na Bałkanach?

W Dubrowniku uczyłam się języka, więc „perła Adriatyku” już zawsze będzie miała swoje miejsce w moim sercu. Do tego czarnogórskie miasto Bar – tam wykonywałam pierwszą pracę przewodnika.

Ponadto w jednym miejscu na wybrzeżu Adriatyku, na wysokiej skale stoi stary, zrujnowany już kościół. Porósł lokalną roślinnością, a świat prawie o nim zapomniał. Można usiąść na jego murach, opuścić nogi w dół nad przepaść i patrzyć, jak fale rozbijają się o skały tuż pod stopami. Bardzo fajna miejscówka, choć lokalne dzieciaki przychodzą tam też „na papierosa” (żeby mama nie widziała), co może czasami psuć nieco romantyczną atmosferę :)

  1. Jakie jest Pani najzabawniejsze wspomnienie z czasów studiów?

Magister X (już nawet nie pamiętam nazwiska, od dawna już nie pracuje w naszym Instytucie), który prowadził z nami ćwiczenia SCS, postanowił opuścić roletę w oknie. Rzecz miała miejsce w Collegium Novum, a roleta (a raczej żaluzja) pamiętała czasy PRL-u. Rzeczony magister pociągnął za sznurek, ten się urwał, a żaluzja runęła prowadzącemu na głowę wzbijając w powietrze pokłady kurzu z czasów Edwarda Gierka. Pan magister zachował kamienną twarz i poprowadził zajęcia z największa powagą. My też bardzo się staraliśmy – pomimo jego czerwonych policzków i smug z kurzu, które zdobiły jego policzki niczym kolory maskujące na twarzy Rambo.

  1. Najmilsze wspomnienie związane z Bałkanami?

Kiedyś za wszystkie oszczędzone oraz pożyczone pieniądze wyjechałam na miesiąc do Zagrzebia zbierać materiały do mojego doktoratu (wtedy nie było jeszcze Erasmusa). Moje fundusze były skromne, a ja i tak postanowiłam je w całości przeznaczyć na… ksero J Nie starczyło już na członkostwo w bibliotekach ani porządne obiady, więc planowałam przeżyć miesiąc o bureku i wodzie… I wtedy na mojej drodze stanęły dwie Ivany – jedna Splicianka, wielbicielka literatury wszelkiej i świetna kucharka oraz druga Zagrzebianka, polonistka, typ „serce na dłoni”. Jedna mi gotowała i znosiła książki, druga zorganizowała ciepłe przyjęcie na Uniwersytecie. Obie zrobiły to z czystej dobroci serca – nigdy wcześniej się nie znałyśmy ani nie słyszałyśmy o sobie. Potem były kolejne Ivany, Jeleny, Nedy, Doroty… Cudowne osoby, które bezinteresownie pomagają nie chcąc nic w zamian.

  1. Co Pani najbardziej lubi na Bałkanach?

To, że przyjeżdżam tam jak do siebie. Społeczności są tam tak małe, że jest na Bałkanach kilka miejsc, w których mnie wszyscy znają i witają, jak swoją. W zeszłym roku na granicy policjant na mój widok uśmiechnął się, pokiwał głową: „Pani znów u nas”, po czym z jego budki wysunęła się ku mnie ręka… z kwiatami.

  1. Czego Pani brakuje w Polsce, a można to tam znaleźć?

Tego samego, co opisałam w punkcie 5. Ale także tego, że zawsze i wszędzie mogę tam wpaść na kawę do znajomych. Ostatnio poszłam odwiedzić znajomą, ale jej nie zastałam. Gdy odchodziłam od drzwi, z sąsiednich drzwi wychyliła się sąsiadka. Wyjaśniłam „czemu się tu kręcę”. A sąsiadka na to: „Nic nie szkodzi, że jej nie ma, niech Pani przyjdzie na kawę do mnie” :D

  1. Czy jechała Pani kiedyś autostopem?

Niestety jeździłam tylko na krótkich odcinkach po Czarnogórze i Chorwacji. Ale na swoją obronę dodam, że często woziłam autostopowiczów :)

  1. Jak zaczęła się Pani przygoda z językiem chorwackim? Co sprawiło, że postanowiła się Pani go nauczyć?

Za to „winię” moich rodziców, którzy swojego czasu dużo jeździli po Europie z przyczepą kampingową. To oni zabrali mnie do Chorwacji tuż po wojnie, w 1996 roku – i tak powoli rozpoczęła się moja fascynacja tym krajem.

  1. Co najbardziej lubi Pani w swojej pracy?

To, że robię to, co kocham. I że czasami udaje mi się tym zarazić innych.

  1. Co Pani myśli o rządzie Czarnogóry?

Czarnogórcy mają strasznego pecha do polityków, którzy niestety rzadko przedkładają dobro państwa nad swoje prywatne… Jest mi szczególnie przykro, gdy widzę, jak niska jest u nich świadomość ekologiczna. Bardzo bym chciała, aby ten kraj wszedł do UE, co narzuciłoby im pewne normy i wymusiło zmiany.

  1. Czy według Pani istnieje język czarnogórski?

Choć czarnogórski język i godło to zupełnie różne elementy czarnogórskiej tożsamości, to chciałabym się odwołać do takiego porównania: spotykałam się w Czarnogórze z Polakami, którzy na widok czarnogórskiego dwugłowego orła w godle mówili: „To nie jest ich godło, to godło Rosji”. Czyżby? Dwugłowego orła w godle mają też Serbowie. Mają też Albańczycy. Mają inni. Czy to więc znaczy, że wszyscy oni mają jedno i to samo godło?

  1. Chorwacja czy Czarnogóra?

Chorwacja

  1. Ulubione miejsce w Serbii?

Kanion rzeki Uvac. I jedna taka paskudna melina w Užicach koło stacji benzynowej– podają tam najlepszą kawę w historii Bałkanów.

  1. Jakie ma Pani hobby?

Poza podróżami, zwierzakami i uczeniem języków… Z każdego wyjazdu przywożę do domu rośliny – trzymam je w oranżerii, którą muszę się regularnie opiekować. Przycinanie, nawożenie, spryskiwanie, bla bla bla… To mnie relaksuje :)

  1. Jakiej lubi Pani słuchać muzyki?

Mam tylko jeden warunek – ma wpadać w ucho, ale nie być zbyt oczywista… Tak więc lubię melodyjne piosenki, ale niekoniecznie w stylu disco-polo. Poza tym uwielbiam wszystkie klasyczne dzieła wykonane na skrzypcach.

  1. Jaka jest Pani ulubiona książka?

To się ciągle zmienia, więc nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie… Ale może powiem, która książka była w moim życiu przełomowa? Gdy byłam dzieckiem, w sprzedaży ukazał się komiks „Podróż smokiem Diplodokiem”. To był pierwszy tekst w moim życiu, w którym pojawiły się zabawy językowe i gry słów. Byłam nimi zachwycona – i chyba już wtedy wiedziałam, że zostanę kiedyś lingwistką.

  1. Piwo, wino czy rakija?

Mam raczej typowo „babskie” upodobania i wolę bardziej likiery, drinki, wermuty… Lubię piwa z nutami smakowymi (Radler), wina pijam rzadko – bo dostaję po nich wielgachnych rumieńców. Rakiji używam tylko do mycia szyb. No chyba, że mowa o rakiji orzechowej lub migdałowej  :)

  1. Pljeskavica czy sopska?

Sopska. :) Nie darzę zbyt wielką miłością tłustych rzeczy…

  1. Każdego dnia zachwyca nas Pani nowymi i coraz barwniejszymi kreacjami. Gdzie Pani to wszystko mieści? :)

Mam dwie wąskie szafy (plus kartony na strychu) i od lat prowadzę w domu kampanię na rzecz przekształcenia jednego z pomieszczeń w garderobę. Niestety na razie bezskutecznie…

  1. Gdzie kupuje Pani sukienki? Ile ich Pani ma?

Głównie na wyprzedażach, w komisach i na wymianach ubrań typu „Babi targ”. Nawet nie wiem, ile ich mam, pewnie kilkadziesiąt letnich i kilkanaście zimowych – ale liczba jest zmienna, bo ubrania szybko mi się nudzą i pozbywam się ich, a w to miejsce znajduję nowe.

  1. Jakie jest Pani motto życiowe?

„Nie przejmuj się rzeczami, których nie możesz zmienić”. Życie jest przyjemniejsze, od kiedy to zrozumiałam.

  1. Jak czuła się Pani w roli lektora/wykładowcy jako świeżo upieczona pani magister?

Było trochę strachu – że studenci zapytają mnie o coś, czego nie wiem. Ale teraz podchodzę do tego inaczej: cieszy mnie, gdy studenci mnie pytają o tego typu rzeczy, bo wtedy sama muszę trochę poszperać (jak za starych dobrych czasów) i przy okazji uczę się nowej rzeczy.

  1. Czy myślała Pani o podjęciu pracy dla Vogue? :)

Chyba jestem dla nich zbyt mało oryginalna… A i moja kreatywność bazuje raczej na kopiowaniu innych ;)

  1. Kolacja z Eddiem Murphy czy Emirem Kusturicą?

Z Kusturicą. Chciałabym się dowiedzieć, co ma w głowie człowiek z taaaaaką wyobraźnią :)

  1. Wybrałaby Pani bardziej przeprowadzkę do Chorwacji i brak możliwości powrotu czy zakaz wjazdu na terytorium Bałkanów?

Ciężkie pytanie – musiałabym porzucić jedną z moich ojczyzn, bo wierzę, że mam dwie. Jednak ze względu na rodzinę pewnie pozostałabym w Polsce i do końca życia okrutnie cierpiała i tęskniła za Bałkanami, żyjąc wspomnieniami…

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Słowianie, my lubim… Kontrasty

unnamed

konf

 

 

Obrazek | Opublikowano by | Dodaj komentarz

SKRZYNKA PYTAŃ – MGR STANISLAVA KOSTIĆ

Kolejna odsłona SKRZYNKI PYTAŃ. Tym razem pytaliście się:

MGR STANISLAVY KOSTIĆ

A oto odpowiedzi:

1. Skąd wzięło się Pani upodobanie do imienia „Angela”, którym nazywa Pani studentki?

Nie tylko studentki, studentów też :) Wolę to pisać „Andżela”, a wzięło się, rzecz jasna, od słowa anioł, jakżeby inaczej.

2. Najlepsze i najgorsze wspomnienie z czasów studiów?

Najgorsze wspomnienie to zdecydowanie egzamin z przedmiotu „Ekonomia polityczna”, zbłaźniłam się strasznie. Po co w ogóle filologom taki przedmiot?

Najlepsze zaś – oprócz samych studiów – że miałam wielkie szczęście być częścią wspaniałego, twórczego grona kilku moich wykładowczyń i wykładowców.  Dużo wtedy tłumaczyliśmy, pisaliśmy, przygotowywaliśmy wieczory literackie, grałam wtedy na gitarze i tworzyłam własne piosenki. Czasy były podłe, a my stworzyliśmy sobie taki mały azyl, by nie zwariować.

3. Pani ulubiona potrawa?

Prawie każda mięsna (przepraszam wegetarian).

4. Dlaczego zdecydowała się Pani na przyjazd do Polski?

To było moje wielkie marzenie, chciałam przyjechać do Polski na jakiś czas, choćby na kilka miesięcy, by doskonalić znajomość polskiego. Kiedy skończyłam studia, okazało się, że w Poznaniu poszukują lektora serbskiego, przyjęłam ofertę bez chwili wahania. Nie śniło mi się wtedy, że może to być pobyt dłuższy niż rok-dwa.

5. Co sprawiło, że postanowiła Pani zostać w Polsce na stałe?

Przede wszystkim spodobała mi się praca i grono ludzi, z którymi pracuję. Poza tym w Serbii przez długie lata sytuacja się nie zmieniała, w Polsce za to szybko się poprawiała. Do tego umowę o pracę ciągle odnawiałam, więc nie było powodu, by wracać.

6. Co najbardziej lubi Pani w Polsce?

Bigos :) A oprócz tego podoba mi się kraj – piękne miasta, piękne krajobrazy, morze (choć za zimne dla mnie). Lubię ludzi, jestem ich bardzo ciekawa, lubię polski język (ciągle się go uczę)…

7. Pani ulubiony zespół/piosenka?

Trudno mi odpowiedzieć, mam bardzo dużo. Z polskich piosenek, jeśli chodzi o tekst, to zdecydowanie dwie – Znów wędrujemy ciepłym krajem i Zegarmistrz światła purpurowy.

8. Co najchętniej robi Pani w czasie wolnym?

Uwielbiam robić zdjęcia, najczęściej fotografuję przyrodę. W sezonie – od wczesnej wiosny do późnej jesieni – uwielbiam spędzać czas  na naszej działce.

9. Bez czego nie potrafi Pani żyć?

Bez tlenu chyba i ja nie dam rady ;)

10. Co myśli Pani o twórczości Heleny Vondračkovej?

Rewelacyjna kobieta! Nie znam całej jej twórczości, ale oprócz słynnej piosenki Malovaný džbánku, którą lubię, wprost przepadam za angielskimi przebojami w jej wykonaniu. Po czesku!

 

11. Pani ulubiony film?

Jest ich całe mnóstwo, ale nigdy mi się chyba nie znudzi Pożegnanie z Afryką, z uwielbianą przeze mnie w niemal każdej roli Meryl Streep.

12. Czym jest dla Pani szczęście?

Przebywanie z ludźmi, których kocham.

13. Czego Pani nie lubi w Serbach?

Nie powiedziałabym nigdy niczego takiego. Jeśli jakichś cech nie lubię, to nie są one związane z żadną konkretną narodowością. A nie lubię u ludzi hipokryzji, zawiści, podłości, małości, skąpstwa, nietolerancji, lenistwa, malkontenctwa…

14. Jaki student/ka zapadł Pani najbardziej w pamięci i dlaczego?

Oj, trudne pytanie. W każdej generacji jest przynajmniej kilka osób, które pamiętam.

15. Może Pani opowiedzieć o swoich kotach? Jak się wabią?

O, bardzo chętnie! Wabią się Kitka i Mruczek. Kitka jest starsza i większa od Mruczka, obie, jak to koty, najchętniej śpią na sofie, przez co nazywamy je żartobliwie sofistkami. Kitka jest bardzo towarzyska, bardzo inteligentna, pomaga mi w ścieleniu łóżka (nikt mi nie wierzy, chyba będę musiała to nagrać) i bardzo często zachowuje się jak pies. Mruczek za to jest bardzo głośna gdy zbliża się pora na karmę z puszeczki (czyli ok. godziny 21), tylko czasami jej się rozreguluje wewnętrzny zegar i potrafi miauczeć donośnie i wytrwale już od g. 20.

16. Jaki jest Pani ulubiony polski pisarz/poeta?

Z poetów zdecydowanie Herbert i Różewicz, z poetek Wisława Szymborska.

17. Co jest lepsze w Polsce niż w Serbii?

Standard życia.

18. Co było najtrudniejsze w nauce polskiego?

Liczebniki (ich odmiana, do dziś nie umiem i robię błędy) i fonetyka (słynne źdźbło).

19. Dlaczego Pani odradza dziewczynom spotykania się z Czarnogórcami?

Ależ skądże znowu, wprost przeciwnie – jak najbardziej niech się spotykają, wtedy docenią polskich chłopaków ;)

20. Gdyby Pani mogła dać 3 rady młodym ludziom, jakie rady by to były?

Miejcie otwarte umysły, nie bójcie się Inności, nie ufajcie politykom i nie zatruwajcie sobie życia nienawiścią (zrobiły mi się cztery rady).

21. Jak Pani sobie wyobraża swoje życie za 10 lat?

Mam nadzieję, że będę zdrowa i szczęśliwa.

22. Jaki jest Pani ulubiony cytat/aforyzm?

„Nikt się nie spodziewa hiszpańskiej inkwizycji”. A drugi – „Život nije torta sa šlagom”.

23. Czego Pani nie lubi w Polakach?

Patrz punkt 13.

24. Jakie jest Pani największe marzenie?

Foto-safari w Afryce.

25. Jakie ma Pani hobby?

Od kilku lat fotografuję i bardzo to lubię. Kiedyś grałam na gitarze, śpiewałam i solo i w chórze.

26. Jaka była Pani podróż życia?

Ona ciągle (na szczęście dla mnie) trwa – samo życie.

27. Czy miała Pani kiedyś długie włosy?

Oczywiście, zarówno proste, jak i kręcone.

28. Czego Pani najbardziej brakuje z Serbii, gdy jest Pani w Polsce?

Rodziny i przyjaciół.

29. Gdyby mogła Pani wybrać, w jakim kraju chciałaby Pani żyć?

Już wybrałam, to życzenie akurat mi się spełniło :)

30. Czy widziała Pani Titę na żywo?

Niestety nie. Pamiętam do dziś, że staliśmy kilka godzin przy głównej szosie, bo akurat tędy miał przejechać Tito, a my mieliśmy śpiewać i machać chorągiewkami. Czekaliśmy wytrwale, niby świeciło słońce, ale było strasznie zimno i zmarzłam porządnie. Jednak Tito z jakiegoś powodu nie przejechał, byłam więc niepocieszona i rozczarowana.

31. Kawa z dżezwy czy z ekspresu?

Obie, a do tego obowiązkowo papierosy :)

32. Jakie zna Pani języki obce?

Oprócz polskiego mogłabym powiedzieć, że w zasadzie wszystkie słowiańskie, niektóre biegle, niektóre biernie. No i uczyłam się angielskiego, jednak lepiej rozumiem niż mówię.

33. W jakich krajach Pani była?

Np. w już nieistniejących – ZSRR, PRL, CSRS ;)

34. Jakie jest Pani ulubione danie?

Patrz punkt 3

35. Czy ma Pani w Poznaniu kontakt z jakimiś Serbami poza uczelnią?

Widuje się z Aną Samardžić i na uczelni i poza nią ;)

36. Jakie są Pani ulubione książki?

Niemal wszystkie Dostojewskiego i szczególnie wielki sentyment mam do Obłomowa Iwana Gonczarowa.

37. Jakie cechy osobowości ceni Pani w ludziach najbardziej?

Szczerość, lojalność, pracowitość, kreatywność, uczciwość, skromność…

38. Czy uważa Pani, że za komuny było lepiej?

Zdecydowanie nie! W Jugosławii mieliśmy tzw. soft komunizm, żyło nam się znacznie lepiej niż w Polsce czy Związku Radzieckim, niemniej demokratyczny ustrój jest nieporównywalnie lepszy.

39. Burek z serem czy mięsem?

Gwoli ścisłości – burek jest tylko i wyłącznie z mięsem, tak przynajmniej twierdzą w Bośni. W Serbii natomiast na wszystkie warianty mówimy burek, a ja lubię z mięsem, serem i ziemniakami

40. Ma pani ulubione polskie przekleństwo?

Motyla noga! (jeśli to w ogóle można nazwać przekleństwem)

41. Ile jest języków na Bałkanach?

Kto by to policzył…

42. Dlaczego śmieszy Panią język bułgarski?

Bułgarski język jest przepiękny, bardzo go lubię. Jednak z powodu homonimii międzyjęzykowej zdarzają się śmieszne sytuacje i nieporozumienia, tak jak w przypadku polskiego i czeskiego.

43. Proszę opowiedzieć jakiś dowcip : )

Już! Było słychać?

 

Opublikowano Uncategorized | 1 komentarz

Spotkanie z Jasminem Buriciem

jasming

Obrazek | Opublikowano by | Dodaj komentarz

Bałkańskie Kadry – spotkania z kinem bałkańskim. „Enklava”

bałkańskie kadry
Koło Naukowe Slawistów UAM zaprasza na pierwszy w tym roku akademickim pokaz filmowy w ramach cyklu „Bałkańskie Kadry – spotkania z kinem bałkańskim„. Zaprezentujemy film „Enklava„, który jest zeszłorocznym serbskim kandydatem do Oscara. Dramat Gorana Radovanovicia opowiada historię chłopca mieszkającego w serbskiej enklawie w Kosowie, pięć lat po wojnie.

Film zaprezentujemy w polskiej wersji językowej – z napisami przygotowanymi przez KNS UAM.

Projekcja odbędzie się 12 października o godz. 19:30 w Collegium Maius (ul. Fredry 10), w Instytucie Filologii Słowiańskiej w sali Kuraszkiewicza (014).

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz