SKRZYNKA PYTAŃ – DR KARINA GIEL

Kolejna odsłona SKRZYNKI PYTAŃ. Tym razem pytaliście się:

DR KARINY GIEL

A oto odpowiedzi:

  1. Dużo Pani podróżuje, które kraje i miejsca są Pani najbliższe? Które by Pani poleciła?

Każdy kraj lubię za coś innego, dlatego trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Mam jednak słabość do pamiątek po starożytności, dlatego czułam się wspaniale odwiedzając okolice Neapolu (Pompeje, Herkulanum, Stabie). Lubię też stare twierdze (Izraelska Masada to mój nr 1). Jednak moją drugą ojczyzną niezmiennie pozostaje Chorwacja :), która też ma to wszystko – i twierdze i starożytne wykopaliska. A tamtejsza rewelacyjna kuchnia i przemili ludzie to bonus nie do przecenienia.

  1. Ulubione miejsce na Bałkanach?

W Dubrowniku uczyłam się języka, więc „perła Adriatyku” już zawsze będzie miała swoje miejsce w moim sercu. Do tego czarnogórskie miasto Bar – tam wykonywałam pierwszą pracę przewodnika.

Ponadto w jednym miejscu na wybrzeżu Adriatyku, na wysokiej skale stoi stary, zrujnowany już kościół. Porósł lokalną roślinnością, a świat prawie o nim zapomniał. Można usiąść na jego murach, opuścić nogi w dół nad przepaść i patrzyć, jak fale rozbijają się o skały tuż pod stopami. Bardzo fajna miejscówka, choć lokalne dzieciaki przychodzą tam też „na papierosa” (żeby mama nie widziała), co może czasami psuć nieco romantyczną atmosferę :)

  1. Jakie jest Pani najzabawniejsze wspomnienie z czasów studiów?

Magister X (już nawet nie pamiętam nazwiska, od dawna już nie pracuje w naszym Instytucie), który prowadził z nami ćwiczenia SCS, postanowił opuścić roletę w oknie. Rzecz miała miejsce w Collegium Novum, a roleta (a raczej żaluzja) pamiętała czasy PRL-u. Rzeczony magister pociągnął za sznurek, ten się urwał, a żaluzja runęła prowadzącemu na głowę wzbijając w powietrze pokłady kurzu z czasów Edwarda Gierka. Pan magister zachował kamienną twarz i poprowadził zajęcia z największa powagą. My też bardzo się staraliśmy – pomimo jego czerwonych policzków i smug z kurzu, które zdobiły jego policzki niczym kolory maskujące na twarzy Rambo.

  1. Najmilsze wspomnienie związane z Bałkanami?

Kiedyś za wszystkie oszczędzone oraz pożyczone pieniądze wyjechałam na miesiąc do Zagrzebia zbierać materiały do mojego doktoratu (wtedy nie było jeszcze Erasmusa). Moje fundusze były skromne, a ja i tak postanowiłam je w całości przeznaczyć na… ksero J Nie starczyło już na członkostwo w bibliotekach ani porządne obiady, więc planowałam przeżyć miesiąc o bureku i wodzie… I wtedy na mojej drodze stanęły dwie Ivany – jedna Splicianka, wielbicielka literatury wszelkiej i świetna kucharka oraz druga Zagrzebianka, polonistka, typ „serce na dłoni”. Jedna mi gotowała i znosiła książki, druga zorganizowała ciepłe przyjęcie na Uniwersytecie. Obie zrobiły to z czystej dobroci serca – nigdy wcześniej się nie znałyśmy ani nie słyszałyśmy o sobie. Potem były kolejne Ivany, Jeleny, Nedy, Doroty… Cudowne osoby, które bezinteresownie pomagają nie chcąc nic w zamian.

  1. Co Pani najbardziej lubi na Bałkanach?

To, że przyjeżdżam tam jak do siebie. Społeczności są tam tak małe, że jest na Bałkanach kilka miejsc, w których mnie wszyscy znają i witają, jak swoją. W zeszłym roku na granicy policjant na mój widok uśmiechnął się, pokiwał głową: „Pani znów u nas”, po czym z jego budki wysunęła się ku mnie ręka… z kwiatami.

  1. Czego Pani brakuje w Polsce, a można to tam znaleźć?

Tego samego, co opisałam w punkcie 5. Ale także tego, że zawsze i wszędzie mogę tam wpaść na kawę do znajomych. Ostatnio poszłam odwiedzić znajomą, ale jej nie zastałam. Gdy odchodziłam od drzwi, z sąsiednich drzwi wychyliła się sąsiadka. Wyjaśniłam „czemu się tu kręcę”. A sąsiadka na to: „Nic nie szkodzi, że jej nie ma, niech Pani przyjdzie na kawę do mnie” :D

  1. Czy jechała Pani kiedyś autostopem?

Niestety jeździłam tylko na krótkich odcinkach po Czarnogórze i Chorwacji. Ale na swoją obronę dodam, że często woziłam autostopowiczów :)

  1. Jak zaczęła się Pani przygoda z językiem chorwackim? Co sprawiło, że postanowiła się Pani go nauczyć?

Za to „winię” moich rodziców, którzy swojego czasu dużo jeździli po Europie z przyczepą kampingową. To oni zabrali mnie do Chorwacji tuż po wojnie, w 1996 roku – i tak powoli rozpoczęła się moja fascynacja tym krajem.

  1. Co najbardziej lubi Pani w swojej pracy?

To, że robię to, co kocham. I że czasami udaje mi się tym zarazić innych.

  1. Co Pani myśli o rządzie Czarnogóry?

Czarnogórcy mają strasznego pecha do polityków, którzy niestety rzadko przedkładają dobro państwa nad swoje prywatne… Jest mi szczególnie przykro, gdy widzę, jak niska jest u nich świadomość ekologiczna. Bardzo bym chciała, aby ten kraj wszedł do UE, co narzuciłoby im pewne normy i wymusiło zmiany.

  1. Czy według Pani istnieje język czarnogórski?

Choć czarnogórski język i godło to zupełnie różne elementy czarnogórskiej tożsamości, to chciałabym się odwołać do takiego porównania: spotykałam się w Czarnogórze z Polakami, którzy na widok czarnogórskiego dwugłowego orła w godle mówili: „To nie jest ich godło, to godło Rosji”. Czyżby? Dwugłowego orła w godle mają też Serbowie. Mają też Albańczycy. Mają inni. Czy to więc znaczy, że wszyscy oni mają jedno i to samo godło?

  1. Chorwacja czy Czarnogóra?

Chorwacja

  1. Ulubione miejsce w Serbii?

Kanion rzeki Uvac. I jedna taka paskudna melina w Užicach koło stacji benzynowej– podają tam najlepszą kawę w historii Bałkanów.

  1. Jakie ma Pani hobby?

Poza podróżami, zwierzakami i uczeniem języków… Z każdego wyjazdu przywożę do domu rośliny – trzymam je w oranżerii, którą muszę się regularnie opiekować. Przycinanie, nawożenie, spryskiwanie, bla bla bla… To mnie relaksuje :)

  1. Jakiej lubi Pani słuchać muzyki?

Mam tylko jeden warunek – ma wpadać w ucho, ale nie być zbyt oczywista… Tak więc lubię melodyjne piosenki, ale niekoniecznie w stylu disco-polo. Poza tym uwielbiam wszystkie klasyczne dzieła wykonane na skrzypcach.

  1. Jaka jest Pani ulubiona książka?

To się ciągle zmienia, więc nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie… Ale może powiem, która książka była w moim życiu przełomowa? Gdy byłam dzieckiem, w sprzedaży ukazał się komiks „Podróż smokiem Diplodokiem”. To był pierwszy tekst w moim życiu, w którym pojawiły się zabawy językowe i gry słów. Byłam nimi zachwycona – i chyba już wtedy wiedziałam, że zostanę kiedyś lingwistką.

  1. Piwo, wino czy rakija?

Mam raczej typowo „babskie” upodobania i wolę bardziej likiery, drinki, wermuty… Lubię piwa z nutami smakowymi (Radler), wina pijam rzadko – bo dostaję po nich wielgachnych rumieńców. Rakiji używam tylko do mycia szyb. No chyba, że mowa o rakiji orzechowej lub migdałowej  :)

  1. Pljeskavica czy sopska?

Sopska. :) Nie darzę zbyt wielką miłością tłustych rzeczy…

  1. Każdego dnia zachwyca nas Pani nowymi i coraz barwniejszymi kreacjami. Gdzie Pani to wszystko mieści? :)

Mam dwie wąskie szafy (plus kartony na strychu) i od lat prowadzę w domu kampanię na rzecz przekształcenia jednego z pomieszczeń w garderobę. Niestety na razie bezskutecznie…

  1. Gdzie kupuje Pani sukienki? Ile ich Pani ma?

Głównie na wyprzedażach, w komisach i na wymianach ubrań typu „Babi targ”. Nawet nie wiem, ile ich mam, pewnie kilkadziesiąt letnich i kilkanaście zimowych – ale liczba jest zmienna, bo ubrania szybko mi się nudzą i pozbywam się ich, a w to miejsce znajduję nowe.

  1. Jakie jest Pani motto życiowe?

„Nie przejmuj się rzeczami, których nie możesz zmienić”. Życie jest przyjemniejsze, od kiedy to zrozumiałam.

  1. Jak czuła się Pani w roli lektora/wykładowcy jako świeżo upieczona pani magister?

Było trochę strachu – że studenci zapytają mnie o coś, czego nie wiem. Ale teraz podchodzę do tego inaczej: cieszy mnie, gdy studenci mnie pytają o tego typu rzeczy, bo wtedy sama muszę trochę poszperać (jak za starych dobrych czasów) i przy okazji uczę się nowej rzeczy.

  1. Czy myślała Pani o podjęciu pracy dla Vogue? :)

Chyba jestem dla nich zbyt mało oryginalna… A i moja kreatywność bazuje raczej na kopiowaniu innych ;)

  1. Kolacja z Eddiem Murphy czy Emirem Kusturicą?

Z Kusturicą. Chciałabym się dowiedzieć, co ma w głowie człowiek z taaaaaką wyobraźnią :)

  1. Wybrałaby Pani bardziej przeprowadzkę do Chorwacji i brak możliwości powrotu czy zakaz wjazdu na terytorium Bałkanów?

Ciężkie pytanie – musiałabym porzucić jedną z moich ojczyzn, bo wierzę, że mam dwie. Jednak ze względu na rodzinę pewnie pozostałabym w Polsce i do końca życia okrutnie cierpiała i tęskniła za Bałkanami, żyjąc wspomnieniami…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s